Maul: Lockdown – Joe Schreiber

Jak do tej pory przeczytałem ponad dwadzieścia książek z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Na ten moment skupiam się głównie na tytułach sygnowanych obecnie mianem Legend. Maul: Lockdown to książka, którą w pewnym momencie ominąłem z powodu braku polskiego tłumaczenia. Z racji, że staram się iść chronologicznie według czasu umiejscowienia akcji, cofnąłem się aby nadrobić dwie książki.

Wielka szkoda, że na taką liczbę książek na liście Legend mamy tylko cztery nieprzetłumaczone pozycje, a między nimi znajduje się (jak się okazuje) jedna z lepszych książek SW, którą miałem okazję przeczytać.

Maul: Lockdown łączy się bezpośrednio z innym tytułem – Darth Plagueis. W nim, fabuła jest troszkę bardziej rozciągnięta w czasie, jednak pojawia się taki moment, w którym Darth Sidious oddelegowuje Maula do wykonania pewnego zdania i o tym właśnie jest cała książka Lockdown.

Uczeń Sidiousa dostaje za zadanie infiltrację Stacji Cog Hive Seven będącej ogromnym więzieniem, dla wszelkich szumowin z całej galaktyki, ale jednocześnie jednym z największych miejsc hazardu wynikającego z ustawiania walk na śmierć i życie między więźniami.

Maul staje przed trudnym zadaniem musi odnaleźć pewną osobę, która okazuje się być Widmem – wszyscy o nim słyszeli, ale nikt nie widział, jednocześnie nie zdradzając swojej obecności w mocy. Darth Sidious jasno go informuje, że musi polegać tylko na swoim wyszkoleniu w walce bez posługiwania się Ciemną Stroną Mocy, ponieważ nie jest to jeszcze czas na ujawnienie się Sithów.

Mimo, że fabuła w 95% toczy się w jednym miejscu, nie mamy wrażenia nudy. Idealnym określeniem tej książki byłoby porównanie jej do kina akcji. Z jednej strony Maul bawi się w detektywa i stara ułożyć się pewne elementy układanki, ale trzeba przyznać, że nie może zrobić nic w spokoju. Jeśli w nieprzewidzianym przez niego momencie zostaje wrzucony na arenę, aby stoczyć pojedynek na śmierć i życie, to z drugiej strony następują zwroty akcji, które nie pozwalają czytelnikowi się znudzić.

Jak do tej pory nie byłem fanem tej postaci i nie podchodziłem ze specjalnymi nadziejami do tej książki, może też dlatego zostałem mile zaskoczony. Oczywiście książka została przeze mnie przeczytana w języku angielskim (zdobyta na Amazonie) – nie jest to pierwszy obcojęzyczny tytuł, który przeczytałem, ale muszę przyznać, że zdecydowanie najłatwiejszy. Fakt – pewne słowa, zwłaszcza opisy otaczającego nas świata, były momentami dla mnie niezrozumiałe, ale w żaden sposób nie rzutowało to na odbiór i zrozumienie fabuły.

Szczerze polecam. Myślę, że na ten moment jest to jedna ciekawszych pozycji w uniwersum Star Wars zaraz po trylogii Darth Bane’a.

Robert, na co dzień trener personalny, a w wolnych chwilach nałogowy czytacz i oglądacz szeroko rozumianego science-fiction.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *