Medstar: Chirurdzy Polowi – M. Reaves, S. Perry

W momencie kiedy zacząłem szukać na rynku dylogii „Medstar” szybko okazało się, że mam do czynienia ze swoistymi białymi kurkami w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Z jednej strony znalezienie dwóch tomów na sprzedaż graniczyło z cudem, z drugiej – jeśli już się pojawiły osiągały horrendalne ceny. Przed zakupem nie wiedziałem zupełnie czego oczekiwać, dlatego wydanie ponad sto złotych za książkę, co do której nie mam pewności wydawało mi się lekką przesadą. Nie oszukujmy się, książkowy świat Gwiezdnych Wojen nie jest czymś niesamowitym. Bardzo dobre powieści trafiają się tu rzadko, a jakakolwiek perełka jest wręcz abstrakcją. Całe szczęście udało mi się kupić dwa tomy, w dwóch oddzielnych miejscach, w zdecydowanie przystępniejszej cenie i w stanie zupełnie nieużywanym.

Pierwsza część dylogii Medstar” wprowadza nas w wątek, którego głównym punktem jest planeta Drongar. Błotnista, całkowicie nieprzyjemna, pełna owadów planeta stała się ważnym celem dla obozu Republiki jak i Separatystów. Jako jedyna we wszechświecie jest źródłem magicznej rośliny bota, która oddziałuje w różny sposób na określone rasy istot. Dla człowieka okazuje się być lekarstwem na wszystkie choroby, lecz na innych działa jak środek narkotyczny, dla kolejnych jest najlepszym przysmakiem, itd. Jej rzadkość występowania jak i trudność w wydobyciu oraz transporcie sprawia, że w całej galaktyce bota jest towarem luksusowym osiągającym ogromne ceny. Nic więc dziwnego, że na dobrodziejstwa planety Drongar chrapkę mają obie linie frontu.

Jednakże autorzy, mimo precyzyjnego określenia przyczyny walk o kontrolę nad błotnistą planetą, pozostawiają wątek całkowicie na uboczu. Jest on tłem dla całej historii, jednak bardzo dobrze zarysowanym. Dzięki temu wszystko z czym obcujemy w Chirurgach Polowych” ma sens i sprawie, że bez przeszkód akceptujemy przyczyny i skutki działań różnych bohaterów. Okazuje się, że umiejętne przedstawienie ogólnego problemu może bardzo mocno wpłynąć na odbiór całej historii.

„Medstar” przypomina mi trochę trylogię „Komandosów Republiki” (Karen Traviss) z jednego względu – zostawia z boku zawiłe intrygi wysoko postawionych polityków czy patetyczne historie o Jedi, a skupia się na tym co jest tu i teraz. Na ludziach, którzy znaleźli się w złym miejscu o złym czasie, na ofiarach wojny, którzy wydają rozkazów zza biurka, lecz są na linii frontu. Komandosi Republiki” to pierwsza seria książek, która skupiła się na życiu i psychice Klonów. Dzięki tej trylogii przestaje się myśleć o nich jak o mięsie armatnim, a zaczyna się widzieć w nich ludzi. Mimo, że każdy w teorii jest taki sam (różni się tylko numerem) okazuje się, że jak każdy z nas zmaga się z problemami, emocjami, buduje więzi społeczne czy przeżywa miłosne chwile. „Chirurdzy Polowi” celują jeszcze dalej za kulisy. Głównymi bohaterami są Ci, którzy w prowizorycznych stanowiskach medycznych, niedaleko od pola bitwy, ratują każdego klona, którego mogą. Zwykłe osoby, które gdyby nie wojna prowadziliby własne firmy, byliby artystami, zajmowaliby się biznesem, jednak zostali wciągnięci do służby i ze względu na swoje predyspozycje, wysłani na odpowiedni front. Nie mając chwili wytchnienia, pod ciągłym ryzykiem wtargnięcia wroga do koszar, poświęcają każdą sekundę na uratowanie chociaż jednej osoby.

Mogłoby się wydawać, że taki temat nie jest zbyt ciekawy. Nie ma tu stron naszpikowanych akcją, nie znajdujemy się w środku ogromnej bitwy, jednak w zamian za to jest pełno rozterek, przemyśleń na temat wojny oraz przede wszystkim sporo barwnych bohaterów. Steve Perry i Michael Reaves bardzo umiejętnie przedstawili życie i zmagania zwykłych, szarych osób będących prawdopodobnie najważniejszymi na polu bitwy, ale jednocześnie całkowicie przez wszystkich niedoceniani. Sposób pisania autorów jest bardzo lekki, dialogi są niewymuszone, postaci przekonujące, decyzje logiczne – ciężko znaleźć tu jakikolwiek minus. Chyba jedyne czego brakuje to jakikolwiek efekt ‚wow’. Ciężko mówić o „Chirurgach Polowych” jako o arcydziele czy jakiejś wirtuozerii w świecie Gwiezdnych Wojen. Raczej wypadałoby przedstawić tę powieść jako bardzo dobre rzemiosło.

Robert, na co dzień trener personalny, a w wolnych chwilach nałogowy czytacz i oglądacz szeroko rozumianego science-fiction.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *