Świat Miniony – Tom Sweterlitsch

„Świat Miniony” autorstwa Toma Sweterlitscha to jedna z 10 najlepszych książek 2018 roku według A. V. Club (zagraniczny, popkulturowy serwis). Określana jest mianem błyskotliwego połączenia 12 małp i Incepcji. Blake Crouch (autor „Mrocznej Materii”) zapewnia, że jeszcze nigdy nie czytaliśmy takiej historii.

„Morderstwo, porwanie, podróż w czasie i katastrofalny koniec ludzkości – powieść, która zmrozi Ci krew w żyłach.”

Mimo, że nie znałem literackiego dorobku autora (ma na koncie tylko dwie książki: „Jutro, jutro i znów jutro”, „Świat Miniony”) zachęcony powyższymi opisami bardzo optymistycznie podszedłem do lektury. Czy atakujące nas zdania z okładki pełne superlatyw mają odzwierciedlenie w rzeczywistości? Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć w podsumowaniu. Tymczasem pochylmy się nad historią.

Wynalezienie kwantowego napędu B-L jest przyczyną do powstania programu Głębokich Wód, na który składa się Głęboka Przestrzeń i Głęboki Czas. Wspomniany napęd powoduje zagięcie czasoprzestrzeni i umożliwia podróż to odległych planet lub do możliwych przyszłości. Historia głównej bohaterki Shannon Moss orbituje głównie wokół projekty związanego z podróżą w czasie. Agentka specjalna zostaje wyznaczona do rozwiązania sprawy zamordowania członka Navy Seal i jego rodziny, podróżuje w przyszłość aby zbadać jej możliwe wersje i znaleźć informacje, które pozwolą rozwikłać śledztwo. Jednak podróże w czasie niosą ze sobą również widmo zagłady ludzkości. Wydaje się, że rozwiązanie zagadki morderstwa może być powiązane z próbą ocalenia przed końcem świata.

Pomysł brzmi ciekawie i jest zarazem powiewem świeżości dla gatunku science-fiction. Połączenie fantastyki naukowej z kryminałem nie zdarza się często i dzięki temu autor ma spore pole manewru aby zaskoczenia czytelnika.

Cała układanka ma sporo elementów, dzieje się naprawdę dużo, ale niestety głównie pod sam koniec powieści, gdzie wszystko powoli składa się w jedną całość. Muszę przyznać, że cały wątek kryminalny został zaplanowany i poprowadzony bardzo sensownie, jednakże w większej części powieści czegoś w nim brakowało.

Wspomniane wcześniej podróże w czasie stanowią bardzo ważne tło całej historii, jednakże zdaje się być bardzo niedopracowane. Autor używa twierdzeń i opisów ze świata ścisłej nauki fizyki kwantowej, które przedstawiane są jako oczywista oczywistość, jednak mi jako czytelnikowi cały czas brakowało wyjaśnienia: jak? dlaczego? w jaki sposób? Ludzkość osiągnęła możliwość eksploracji czasoprzestrzeni, lecz zupełną niewiadomą jest w jaki sposób to działa. Wiemy, że każdy skok w przyszłość jest bardzo losowy, podróżnik nie ma możliwości wybrania konkretnej przyszłości (z nieskończonej ilości wersji) jednak w magiczny sposób za każdym razem trafia tam gdzie powinien być. Z jednej strony autor zakłada, że każda podróż może diametralnie różnić się od poprzedniej, a z drugiej okazuje się, że różni się tylko niewielkimi szczegółami. W myśl zasady nieskończonej ilości możliwości główna bohaterka, Shannon Moss nie zawsze będzie agentką specjalną, a rodzina Patricka nie zawsze będzie zamordowana, jednak dla dobra powieść, zawsze jest. Różnią się tylko szczegóły.

Druga sprawa to umiejętność wyboru określonego czasu. Wiemy, że najlepiej podróżować 19 lat w przyszłość, ale dlaczego? Czemu akurat o 19 a nie 17? W jaki sposób jest prowadzona nawigacja? Czy za wybór określonego momentu w przyszłości odpowiada komputer pokładowy? Dlaczego jeśli losowa jest przyszłość to moment podróży nie jest losowy?

Wydaje się, że autor potraktował cały wątek podróży w czasie po macoszemu. Czytając tę powieść miałem wrażenie, że poprawnie napisany kryminał został na siłę wciśnięty w ramy niedopracowanej fantastyki naukowej, przez co w moich oczach sporo stracił.

Końcówka powieści zdecydowanie nadrabia braki. Autor daje nam więcej fantastyki naukowej, którą faktycznie można porównać do dzieła Christophera Nolana, ale czy aby na pewno do Incepcji? Idea czasoprzestrzeni, podróży w czasie, wielowymiarowej przyszłości aż prosi się o wspomnienie Interstellar. Akcja zdecydowanie nabiera tempa, kolejne kartki stają się coraz bardziej wciągające, zwroty akcji i umiejętna zabawa czasoprzestrzenią są kwintesencją gatunku science-fiction.

Szkoda tylko, że to wszystko pojawia się na końcu powieści. Niestety większą część książki czyta się powoli i ciężko między innymi przez wspomniane wcześniej niedopracowania. „Świat miniony” to poprawny kryminał w niedopracowanym świecie science-fiction z naprawdę bardzo dobrym i satysfakcjonującym, otwartym zakończeniem. Błyskotliwe i niepokojące połączenie 12 małp True Detective i Incepcji Interstellar. Czy warto? Głównie dla fanów kryminałów szukający czegoś świeżego. Dla fanów gatunku science-fiction poleciłbym kierować się bardziej w stronę Modyfikowanego Węgla.

Robert, na co dzień trener personalny, a w wolnych chwilach nałogowy czytacz i oglądacz szeroko rozumianego science-fiction.

Dodaj komentarz