Wezwanie Ziemi – Orson Scott Card

„Prawdziwa władza nie objawia się w niczym, co można kupić za zwykłe pieniądze (…). Za pieniądze można kupić jedynie złudzenie władzy. Prawdziwa władza leży w sile woli – woli dość silnej, by inni naginali się do niej i chętnie ją spełniali.”

 „Wezwanie Ziemi” to drugi tom sagi „Powrót do Domu” autorstwa Orsona Scott Carda. Akcja dzieje się od razu po zakończeniu poprzedniej części. Po śmierci Gaballufixa Basilica pogrąża się w chaosie. Rasa desperacko stara się wykorzystać swoje wpływy do przywrócenia porządku, jednak nawet jej wysiłki spełzają na niczym. A podczas gdy miasto kobiet walczy o przetrwanie, potężny mężczyzna zamierza wykorzystać nadarzającą się okazję by podstępem przejąć władzę w dogodnie usytuowanej fortecy. Tymczasem Nafai i jego bracia muszą wrócić po raz ostatni do Basilici, by znaleźć żony, które zgodzą się na zawsze opuścić miasto i udać się z nimi na pustynie, w nadziei, że Naddusza pomoże im wrócić na opuszczoną przez miliony lat Ziemię.

Historia serii „Powrót do Domu” jest tak naprawdę parafrazą jednej z opowieści z Księgi Mormonów. Czytając „Wezwanie Ziemi” wyraźnie czuć tu religijne przesłanie. Naddusza, superkomputer sprawujący opiekę nad planetą Harmonia, jest tu traktowany jak Bóg, więc wiara odgrywa w opowieści bardzo dużą rolę. Mamy tu niekończącą się debatę o tym, czy ludzie powinni bezgranicznie wierzyć, że wszystko, co się dzieje jest wynikiem zaplanowanych działań Nadduszy i ufać, że dąży do osiągnięcia największego możliwego dobra. Tym bardziej w przypadkach, kiedy ludzie czują się osobiście pokrzywdzeni i wykorzystani.

Akcja całej książki rozgrywa się na przełomie zaledwie kilku dni, jednak bardzo dużo się tam dzieje. Mamy tu zamieszki, miasto płonie a władza i wpływy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jest tu bardzo dużo intryg, co jest głównie zasługą nowej postaci, generała Moozha, który jest mistrzem zwodniczych strategii. Bardzo ciekawie było śledzić jego pozornie szalone plany, by potem przekonać się, że potrafi je zrealizować z zaskakującą łatwością. Zakończenie zgrabnie zbiera wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki i łączy je w satysfakcjonującym finale.

W „Wezwaniu Ziemi” mamy bardzo dużo odniesień do seksu i wiele scen kręci się wokół niego. Nie ma tam nic specjalnie wulgarnego czy niesmacznego, jednak niektóre sceny mogą być nieodpowiednie dla młodszych czytelników. Jest również wątek poruszający kwestię małżeństwa w bardzo młodym wieku (13 i 14 lat). Co prawda jest to uzasadnione wyjątkową sytuacją, a jednak niektórzy czytelnicy mogą poczuć się tym pomysłem urażeni.

Generalnie, jestem tą serią trochę rozczarowana. Jestem wielką fanką autora i przeczytałam już bardzo dużo jego książek, jednak „Powrót do Domu” wypada spośród nich najsłabiej. Jest bardzo przeciętna, ma swoje dobre momenty, ale to trochę za mało. Niespecjalnie czuję się zachęcona, by kontynuować tę serię. Ja nie jestem specjalnie religijną osobą, a tu miałam wrażenie, że zbyt wiele treści brzmiało jak kazanie w kościele. Po skończeniu „Wezwania Ziemi” nasuwa się wniosek, że wszyscy jesteśmy tylko marionetkami w rękach Boga i nawet kiedy wydaje nam się, że działamy przeciwko niemu, to tak naprawdę wciąż wypełniamy jego wolę. Liczyłam na mniej moralizującą a bardziej zajmującą opowieść.

Kamila, typowy nerd, obsesyjnie czyta wszelkie książki z gatunku sci-fi i fantasy. Kolekcjonuje popy i świeczki. Jeśli akurat nie czyta, to zapewne gra w planszówki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *